Sejfboksy – pomysł na przenośne studio fotograficzne

Studio fotograficzne

Jeśli jesteś artystą lub zawodowcem wykonującym swój zawód w terenie i z użyciem profesjonalnego sprzętu, z pewnością potrzebujesz miejsca, w którym bezpiecznie przechowasz swoje cenne narzędzie pracy. Miejsca chronionego przez 24h na dobę, ciepłego, suchego, z łatwym dostępem, bez konieczności wspinania się po schodach, do którego można podjechać samochodem w każdej chwili. Zainspiruj się historią Łukasza – fotografa. 

Już w trakcie studiów miałem poczucie zagubienia. Kierunek z początku interesujący okazał się niewypałem. Ponieważ z natury jestem człowiekiem konsekwentnym, to  skończyłem je, chociaż wiedziałem, że to nie jest ścieżka, na którą się zdecyduje. Trochę czasu poszukiwałem, próbowałem, rezygnowałem, ale w końcu udało mi się odnaleźć swój świat. Okazała się nim fotografia. Udało mi się połączyć pasję i przyjemność ze sposobem na zarabianie pieniędzy. Mogę się pochwalić pewnym dorobkiem, ale powiedzmy, że pozwala to finansowo na przysłowiowy chleb i ciut więcej.

Nie mam własnego atelier z prawdziwego zdarzenia, ale generalnie pracuję w plenerze, więc pojawił się problem, gdzie trzymać cały ten sprzęt, statywy itp.  Dość sporo w niego zainwestowałem, więc kradzież czy uszkodzenie czegokolwiek byłoby dla mnie jednoznaczne z utratą jedynego źródła dochodu. Przez jakiś czas korzystałem z wyrozumiałości moich rodziców, ale mieszkają w centrum Katowic i dojazdy zaczynały być dla mnie coraz bardziej kłopotliwe, sesje kończą się o różnych porach, czasem też nocnych, więc był to też pewien dyskomfort dla rodziców.

W mojej kawalarce ciężko było znaleźć dla nich miejsce, a poza tym nie mieszkam niestety w zbyt bezpiecznej okolicy. Jakiś czas temu wracając z sesji zobaczyłem billboard – zadzwoniłem, dopytałem o szczegóły związane z bezpieczeństwem, bo to było dla mnie najistotniejsze i wynająłem. Po problemie – podjeżdżam wtedy, kiedy potrzebuję. Nie stresuję się kwestią kradzieży czy odpowiednimi warunkami, a moi rodzice też w końcu odetchnęli  z ulgą.
(Łukasz, Sosnowiec)